Stopiony rdzeń i popękany wkład. Kiedy regeneracja DPF to za mało?
Nowoczesne układy oczyszczania spalin potrafią znieść wiele, ale mają swoje techniczne granice. Kiedy filtr cząstek stałych odmawia posłuszeństwa, najczęściej myślimy o jego zapchaniu sadzą lub popiołem. Co jednak zrobić w sytuacji, gdy problem leży znacznie głębiej, a sam filtr uległ fizycznemu zniszczeniu?
Na warsztat trafia egzemplarz, którego stan idealnie obrazuje najczarniejszy scenariusz dla każdego właściciela diesla. Zamiast standardowego nagromadzenia zanieczyszczeń, mamy tutaj do czynienia z poważną awarią strukturalną układu. Spójrzmy na szczegóły tej usterki.
Anatomia zniszczenia – co widać na zdjęciach?
Analizując stan demontowanego elementu, gołym okiem widać nieodwracalne uszkodzenia mechaniczne i termiczne wkładu ceramicznego (monolitu). Kluczowe symptomy to przede wszystkim wyraźne pęknięcia struktury siatki filtra, które powodują utratę integralności całego elementu. Widoczne są również ubytki w ceramice – fragmenty wkładu po prostu się wykruszyły, co całkowicie dyskwalifikuje ten podzespół z dalszego użytku.
Najbardziej niepokojącym zjawiskiem jest jednak częściowe stopienie struktury. Charakterystyczne grudki i "zlane" kanały monolitu świadczą o tym, że wewnątrz filtra panowała temperatura drastycznie przekraczająca normy przewidziane przez producenta. W takim stanie filtr nie tylko nie spełnia swojej funkcji ekologicznej, ale generuje ogromne opory spalin i stanowi bezpośrednie zagrożenie dla turbosprężarki oraz silnika.
Dlaczego DPF się topi i pęka? Główne przyczyny
Tego typu uszkodzenie nigdy nie jest dziełem przypadku ani tzw. "złośliwości rzeczy martwych". To zawsze bezpośredni skutek innych, często ignorowanych awarii osprzętu silnika. Oto najczęstsze powody, które prowadzą do termicznej śmierci filtra DPF: